"Rinke za kratami" Dzień 16

Wieczorna rozmowa z Magdą, narzeczoną Adama
Wieczorna rozmowa z Magdą, narzeczoną Adama Wydawnictwo Zwierciadło/ materiały prasowe
Niedawno usłyszałem w radiu, że w ostatnim roku liczba listów wysyłanych przez Polaków spadła aż o trzy czwarte w porównaniu z poprzednimi latami. To największy spadek w Europie. Maile, esemesy, wiadomości na Facebooku wypierają tradycyjne formy korespondencji.

Niedawno usłyszałem w radiu, że w ostatnim roku liczba listów wysyłanych przez Polaków spadła aż o trzy czwarte w porównaniu z poprzednimi latami. To największy spadek w Europie. Maile, esemesy, wiadomości na Facebooku wypierają tradycyjne formy korespondencji. Może nawet nie zwróciłbym uwagi na tę informację, gdyby nie fakt, że w więzieniu listy piszą wszyscy. I chyba dlatego tylko Poczcie Polskiej nadal opłaca się sprzedaż znaczków pocztowych. Do więzienia nie można zadzwonić, żeby porozmawiać z osadzonym mężem lub synem. Tylko skazani mogą dzwonić, ale potrzebują pieniędzy na karty telefoniczne. Nie zawsze ich na to stać. Dodatkowo rozmowy telefoniczne na oddziale zamkniętym mogą trwać najwyżej pięć minut i są przesłuchiwane przez oddziałowego. To on musi wyrazić na to zgodę, doprowadzić więźnia do aparatu i przez drugą słuchawkę przesłuchiwać cały przebieg rozmowy. To krępujące. Listy wydają się swobodniejszą formą kontaktu. One też są oczywiście czytane przez funkcjonariuszy, ale przynajmniej można w nich wszystko spokojnie napisać. W Krzywańcu więźniowie wysyłają dziennie sto listów. Największe emocje budzi korespondencja miłosna. Takich listów jest zresztą najwięcej. Nawet siedząc za kratami, więźniowie nawiązują nowe znajomości. Wystarczy, że idą na spacer czy do pracy w którymś z więziennych warsztatów. Jeśli po drodze zobaczą ładną dziewczynę, natychmiast się nią interesują. Później pocztą pantoflową ustalają jej personalia i… piszą pierwszy list. Taka przygoda zdarzyła się ostatnio Sebastianowi z zespołu Sektor H. Kiedy już wysłał list dziewczynie, która wpadła mu w oko, przez kilka dni siedział jak na szpilkach. Nie wiedział, czy będzie chciała odpisać. List od niej przyszedł po tygodniu. Teraz wysyłają już do siebie także kartki i miłosne laurki.
Sebastian pisze codziennie. Słowik też korespondował kiedyś z młodą dziewczyną. To ona napisała pierwsza. W ich listach nie było jednak żadnego wyznawania uczuć, flirtu. Ona zwracała się do Słowika z prośbą o radę, a on pełnił rolę terapeuty.
Miałem świadomość, że ona po prostu nie ma z kim porozmawiać, komu się zwierzyć, więc przez jakiś czas do niej pisałem, ale później zrozumiałem, że jest to dla mnie obciążenie i że nie chcę już tego robić. Akurat tak się złożyło, że jej kara dobiegła końca. Wyszła na wolność i kontakt się urwał.
Byłem naprawdę zdziwiony, kiedy okazało się, że listy Adama do Magdy pisał ten Adam z tatuażami na twarzy.
On jest inteligentniejszy ode mnie. Umie napisać długi list w ciągu godziny. A ja musiałbym się męczyć chyba z tydzień – powiedział Adam i pokazał mi list napisany przez kolegę. To był brudnopis. Później trzeba było ten list przepisać. – Magda przecież domyśliłaby się, że to nie ja pisałem.
Za więziennym murem to właśnie w listach, a nie podczas spotkań, rodzi się uczucie.
(...)



"Rinke za kratami", Wydawnictwo Zwierciadło, 2015
Trwa ładowanie komentarzy...