O autorze
„Rinke za kratami” to książka oraz serial dokumentalny, w których Rinke Rooyens odkrywa życie codzienne w Zakładzie Karnym w Krzywańcu, niedaleko Zielonej Góry. Producent i reżyser największych telewizyjnych hitów rozrywkowych („Taniec z gwiazdami”, „Voice of Poland”, „Świat się kręci”, „Jak oni śpiewają”, „Kocham Cię, Polsko!”, „Top Model”) przez miesiąc śledził z kamerą pracę funkcjonariuszy oraz towarzyszył osadzonym, którzy podzielili się z nim swoimi historiami, rozterkami, emocjami. To debiut Rinke Rooyensa w projekcie o tematyce społecznej, a także pierwszy program, w którym wcielił się w rolę prowadzącego. Premiera książki oraz serialu dokumentalnego odbędzie się już 9 września.

"Rinke za kratami" Dzień 15

Rinke Rooyens podczas rozmowy z osadzonym w Zakładzie Karnym w Krzywańcu
Rinke Rooyens podczas rozmowy z osadzonym w Zakładzie Karnym w Krzywańcu "Rinke za kratami" materiały producenta
Marek najtrudniej radził sobie z tym, że w więzieniu wszystko jest kontrolowane, rozmowy telefoniczne, listy. Nie ma żadnej prywatności.



– Funkcjonariusze żyją kryminałem. To jest ich świat. Czasami mam podejrzenia, że wyjątkowo ich interesuje, co się dzieje w moim życiu. Chłopy potrafią być większymi plotkarzami niż baby, dlatego bardzo uważam na to, co mówię. Nie chcę, żeby cały zakład karny żył moimi problemami.

Na wolności Marek zostawił żonę i 19-letniego syna z poprzedniego związku. Kiedy go zamknęli, żona wniosła sprawę o rozwód. A on nie miał innego wyjścia. Musiał się zgodzić.

– Najgorzej, że jak tu się siedzi, to nic nie można zrobić. Dowiesz się czegoś przez telefon i nawet nie możesz tego skomentować, bo wiadomo, że rozmowa jest przesłuchiwana. Dlatego staram się jak najrzadziej dzwonić. Chyba że do mamy. Ona jest już starszą kobietą i chcę, żeby wiedziała, że o niej myślę. Pilnuję też, czy jej czegoś nie potrzeba, żeby w razie czego zawiadomić rodzinę. A żona? Cóż… Kiedy wyjdę, znowu nie będzie przy mnie nikogo, ale muszę się trzymać. Nie mogę się teraz poddać.
Najważniejszy jest syn. Marek martwi się, że trafił do więzienia właśnie wtedy, gdy syn go najbardziej potrzebował. I nie może go pilnować ani nawet swobodnie z nim rozmawiać.
– Zrezygnowałem też właściwie z widzeń. Za bardzo to przeżywałem. Bo człowiek przygotowuje się do tego krótkiego spotkania dwa tygodnie. Myśli, co powiedzieć, jak się zachować. A później dwie godziny mijają nie wiadomo kiedy i następnego dnia nie można sobie miejsca znaleźć. Ostatnio, kiedy się widziałem z synem, to potem przez dwa tygodnie myślałem o tym, czy wszystko dobrze powiedziałem, czy o niczym nie zapomniałem. Takie coś potrafi rozstroić najtwardszego zawodnika.

– A czego ci w kryminale najbardziej brakuje? – zapytałem.
– Domu. Tej świadomości, że jestem u siebie i mogę wyjść, kiedy chcę. Ale ostatnio też doszedłem do wniosku, że brakuje mi przyrody. Zapachu lasu, trawy. W Poznaniu jest taki ogród botaniczny. Byłem tam kiedyś. I gdybym mógł wyjść chociaż na dwie godziny, to chciałbym tam pojechać i pooddychać świeżym powietrzem. Bo tutaj wszystko pachnie kryminałem. I niczego nie widać. Tylko czasem na sporcie, jak podniosę głowę do góry, to widzę czubki drzew.

– Rozumiem to. Od dwóch tygodni przychodzę do Krzywańca i mimo że nie jestem zamknięty w celi, przygnębia mnie monotonia więzienia. Niedawno jechałem do Zielonej Góry samochodem i patrzyłem przez okno na te migające drzewa, które mijaliśmy, i wydały mi się takie piękne. Kiedyś nie zwróciłbym na to uwagi.
– Takie rzeczy zaczyna się doceniać dopiero z wiekiem. Ostatnio miałem ochotę na batonika. Takiego zwykłego prince polo. I pomyślałem, że nawet nie mogę wyjść i go sobie kupić. Muszę zrobić listę rzeczy potrzebnych i jeśli mam pieniądze na koncie, to za tydzień przyniosą mi paczkę z kantyny. Ale skąd ja mam wiedzieć, na co będę miał ochotę za tydzień? Nie wiem tego. I to są takie drobiazgi, których najbardziej brakuje, kiedy się siedzi w czterech ścianach.

Więzienie jest najbardziej męczące też dla tych, którzy na wolności byli bardzo aktywni. Niektórzy przecież lubią siedzieć w domu i trwonić czas.

"Rinke za kratami", Wydawnictwo Zwierciadło, 2015
Trwa ładowanie komentarzy...